Na zdjęciu widać moje najnowsze kolczyki sutasz oraz wyspę Lord Howe
(należącą do Australii). Czyli znowu będzie o wakacyjnych marzeniach.
Zwykle sutasz uruchamia u mnie różnego rodzaju wakacyjno-morskie
tęsknoty. Teraz marzenia pomknęły na tą odległą niewielką wysepkę z
piękną rafą koralową, cudownie byłoby się zanurzyć w takiej wodzie i
pooglądać rybki... ech. No dobra wracam do marzeń, znaczy się sutaszu:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autorska biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autorska biżuteria. Pokaż wszystkie posty
piątek, 30 maja 2014
niedziela, 3 listopada 2013
Tesoros del bosque
Kiedyś bywałam w lesie kilka razy w tygodniu, rower,
spacer z psem, wyprawa z kijkami, ech działo się. Dzisiaj, jakoś
"daleko" mam do lasu, pies biega gdzieś po niebiańskich krainach, a
wszelki wolny czas wypełnia mi sutasz. Dlatego skarbów lasu poszukuję
głównie w zieleni sutaszowych sznurków

czwartek, 15 września 2011
Techados de jerusalen
Dachy Jerozolimy to w sporej części zwieńczenia kościołów trzech różnych religii, występujące tam w niespotykanej gdzie indziej liczbie. Niestety ponad 1200 synagog, 150 kościołów i 70 meczetów nie sprawia, że można odczuć świętość tego miejsca. Przeciwnie, chyba w żadnym innym mieście nie widać aż tylu elementów militarnych, samej broni. Chociaż ojciec jednego z kościołów mówił, ludzie kochajcie się....
niedziela, 11 września 2011
Selva tropical
O tym że tropikalne lasy równikowe to zielone płuca naszej planety chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Jeżeli jednak ktoś za chwilę spodziewa się linku do petycji pod hasłem „stop wycinanu lasów tropikalnych”... to trochę się rozczaruje. Oczywiście podpisuje się pod tym wszystkim kończynami, ale daleko mi do ekologicznej aktywistki. Chciałam napisać o czymś innym, bo to właściwie czas na kolejne wyznanie ... wrócić jednak muszę do lasów tropikalnych, bo zamieszkuje je niemal połowa ziemskiej populacji motyli, podobno w samym tylko Parku Narodowym Manu (Peru) jest 5 razy więcej niż w całej Europie. A teraz wyznanie, tak gdyby ktoś zastanawiał się skąd moje sutaszki mają nazwy w języku hiszpańskim. Wyobraźcie sobie małego, słodkiego i kolorowego motylka... już? A teraz jego niemiecką nazwę „schmetterling”- prawda że „urocza”? po hiszpańsku zaś „mariposa”... brzmi jak muzyka

środa, 7 września 2011
Galapagos sombra
Jaki cień może rzucać ten niewielki archipelag wysp słynący z wielkich żółwi i bardzo aktywnych wulkanów? Otóż całkiem spory na tych kilka miliardów chrześcijan, muzułmanów czy hinduistów, bowiem to tam swoje obserwacje świata przyrody poczynił niejaki Karol Darwin. Na podstawie których stworzył swoją teorię ewolucji. Nie chce oczywiście prowadzić tu bloga filozoficznego, więc póki co skupię się aby moje kolczyki i naszyjniki ewoluowały:)
poniedziałek, 5 września 2011
Isla croata
osiem, dziewięć, dziesięć... już nie potrafię zliczyć wakacji, które spędziłam w Chorwacji. Cudowny klimat, przyjaźni tubylcy - to właśnie w Chorwacji chciałabym mieszkać na stałe. Uwielbiam poranne granie cykad, zapach morza i gorące noce pod rozgwieżdżonym niebem. Najbardziej jednak zastanawiało mnie zawsze dlaczego nazwę "Chorwacja" piszemy przez "CH" skoro w oryginale jest "H" czyli Hrvatska?
wtorek, 30 sierpnia 2011
Crema Frances
Kiedy myślę o Francji, to moim pierwszym skojarzeniem wcale nie jest wieża Eiffla, ani Champs-Elyses ... tylko całkiem niepozorny i chyba jednak nie bardzo znany w Polsce deser creme brulee... moment, w którym przebijam twardą skorupkę skarmelizowanego cukru i zanurzam łyżeczkę w delikatnej jajeczno-śmietanowej masie, może się równać tylko z kilkoma rodzajami przyjemności jakie miałam okazję doświadczyć... drugie skojarzenie, to takie słodkie francuskie słowo soutache
sobota, 27 sierpnia 2011
Alma de Jamaica
Jutrzejszego popołudnia dusza Jamajki nazywa się Usain Bolt. Oczy całej Jamajki będą skierowane na tego najszybszego człowieka w historii świata, pewnie znowu wygra pokonując rywali z nieludzką zwinnością. Strasznie chciałabym mieć taką torpedę... nie, nie w nogach, ale w dłoniach... może mogłabym wtedy nadążać z realizacją wszystkich sutaszowych zawijasów, które ciągle nawiedzają moją wyobraźnię
piątek, 26 sierpnia 2011
Pacifico arena
Nurkowanie, część trzecia. No jakoś nie potrafię odkleić się od tego wątku, może to wynik tęsknoty za czymś czego dawno nie miałam okazji robić. Było więc Belize i Meksyk, ale jest jeszcze jedno miejsce warte zanurzenia, w sumie nawet niekoniecznie szczególnie głębokiego. Miejsce to czeka na mnie już od ponad 40 milionów lat, widać ją nawet z kosmosu... czyli wielka rafa koralowa. Setki tysięcy kilometrów kwadratowych kolorów, gigantyczny organizm, podobno nie do przecenienia jest jego wartość dla życia, dla ziemi, dla ludzkości.
Jednak pomimo tego całego patosu jaki za nią się kryję, ja marzę o kilku refleksach słońca przebijających się przez taflę wody ...
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Sueno de Belice
gdyby teraz miał się skończyć świat to miałabym jeszcze tylko jedno marzenie... zanurkować w Blue Hole, zobaczyć ten granat otchłani, zanurzyć się w niej chociaż na chwilę... a wieczorem położyć się na gorącym piasku Belize i patrzeć w rozgwieżdżone karaibskie niebo
sobota, 6 sierpnia 2011
Manhattan noches
za moim oknem czerń nocnego nieba, a na drugiej półkuli w sercu światowej gospodarki dzień dopiero chyli się ku końcowi, jeszcze kilka godzin nim na dobre zabłyśnie milionem gwiazd...
właśnie planowałam zainwestować z trudem uzbierane parę groszy, ale jak czytam o niepokojach na Wall Street, fatalnych wieściach z krajów europejskich, to chyba zainwestuję ... w sutaszowanie :)
właśnie planowałam zainwestować z trudem uzbierane parę groszy, ale jak czytam o niepokojach na Wall Street, fatalnych wieściach z krajów europejskich, to chyba zainwestuję ... w sutaszowanie :)
czwartek, 4 sierpnia 2011
Desierto de Namibia
Słońce... jak dobrze, że świeci.... ja wiem, że nie jesteśmy w Afryce i leżymy w strefie klimatu umiarkowanego, ale żeby w środku lata musieć cieszyć się z pojedynczych dni słońca, to jednak lekka przesada... Całe szczęście że mogę odpocząć w promieniach mojego sutaszu
wtorek, 2 sierpnia 2011
Nigeriano
dzisiaj tankowałam samochód, masakra 5,3 zł za litr. Wiecie, że w Nigerii gdzie są jedne z największych złóż ropy naftowej w Afryce litr tego cennego płynu kosztuje 1 zł... no ale jak prezydent nazywa się Goodluck to chyba nie ma się co dziwić...
Maledives azul
Pada deszcz, znowu pada za oknem deszcz....
tego lata ciągle pada deszcz, a ja siadam i marzę o turkusowej wodzie i ciepłym jasnym piasku...
tego lata ciągle pada deszcz, a ja siadam i marzę o turkusowej wodzie i ciepłym jasnym piasku...
Subskrybuj:
Posty (Atom)























