środa, 19 października 2011

Alaska helado

jak pewnie większość znanych mi mieszczuszków jestem z lekka przerażona zbliżającą się nieubłaganie porą roku i najchętniej na najbliższych kilka miesięcy przeniosłabym się na południe europy... jest jednak jeden powód dla którego mogłabym, zaznaczam na chwilkę, przenieść się na alaskę... ja, mój pies i sanki, właściwie zrobiłabym to dla niego, bo to jego żywioł, a tam miałby kawał pola do szaleństwa. Teraz śpi obok mnie i marzy o śniegu :)

sutasz


sutasz

14 komentarzy:

  1. Zimy nie lubię ale w takich zimowych kolczykach chętnie bym wyskoczyła w małej czarnej w największy mróz ;) Piękne! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zimno się zrobiło, brr, ale pięknie jak zwykle. Skąd czerpiesz takie cudne kaboszony? Tylko nie mów, że są od czegoś i jakieś resztki pozyskały nowe życie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Izzi, tak :) to fragmenty ze starej bransoletki :) Ja uwielbiam wkładać w te prace coś niestandardowego, coś co na pierwszy rzut oka zupełnie się do tego nie nadaje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba sutasz w Twoim wydaniu!!

    OdpowiedzUsuń
  5. I powiało chłodem...brrr! Kolczyki po prostu przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudne.Jesteś bardzo zdolna i robisz przepiękne rzeczy.Masz czarodziejskie ręce,które tworzą małe dzieła sztuki:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mogę się napatrzyć na te kolczyki, są fantastyczne

    OdpowiedzUsuń